EYE 2014 – European Youth Event czy może Europa, (nie)Yakość i (nie)Energia?

Przedstawiciel JES – Andrzej Kasperkiewicz jako jedyny reprezentował starachowicką młodzież na EYE 2014 – European Youth Event w Strasburgu, na który zaprosił Parlament Europejski, a wyjazd zorganizowała Polska Rada Organizacji Młodzieżowych. Zapraszamy do przeczytania relacji Andrzeja z tego niecodziennego wydarzenia.

W dniach 9-11 maja br. 5000 młodych ludzi z UE spotkało się pod Parlamentem Europejskim w Strasbourgu aby podebatować nad sprawami ważnymi dla młodych ludzi i wziąć udział w YO FEST’cie. Jakie są moje wrażenia? Szczerze mówiąc… jestem zawiedziony.

Jedną z aktywności do wyboru podczas eventu było coś co przykuło uwagę wielu – Angry Birds, happy students. Z pośród mojej grupy aż kilkanaście osób wybrało to „fun activity” – niestety razem z trzema innymi uczestniczkami jako pierwsi przekonaliśmy się jak mało ciekawe były te zajęcia. Warsztat polegał na stworzeniu, krótkiej opowieści w formie pocztówki. Do wykorzystania mieliśmy szeroki wybór asortymentu czyli kartki i markery… A i oczywiście też naklejki z angry birds i kilka tabletów – gdyby ktoś nie posiadał sprzętu z aparatem i wifi jednocześnie… Było to moje największe rozczarowanie podczas tego eventu. Oczywiście, gdy inni się dowiedzieli jak bardzo jest to „fun” i „activity” to już nikt z naszej grupy nie wziął w tym udziału.

Uczestniczyłem również w dyskusji na temat programu Erasmus Plus – jako, że cośtam już wiem o tym nowym programie to stwierdziłem, że fajnie będzie podyskutować i poszerzyć swoją wiedzę. Okazało się, że jest to dyskusja jedynie o sektorze Szkolnictwo Wyższe E+ czyli jedynie 1/6 programu. Dowiedziałem się ilu studentów i pracowników uniwersyteckich weźmie udział w programie przez 7 lat, a także, że E+ jest bardzo potrzebny. Czyli to co można przeczytać na pierwszej stronie polskiego portalu o erasmusie.

Ostatnią aktywnością w której brałem udział był warsztat składający się z przedstawienia wszystkich uczestników, jednego energizera i gry negocjacyjnej, w której łącznie wszyscy zdobyliśmy 12/300 punktów… Podsumowaniem było stwerdzenie, że nie liczy się „teamwork” tylko „cooperation”. O zaangażowaniu społecznym i wolontariacie może pojawiły się dwa zdania a to właśnie miało być głównym tematem tych zajęć. Jak na poziom europejski wydaje mi się, że były to bardzo słabe warsztaty.

To co mi się podobało najbardziej w całym wyjeździe nie mieściło się w harmonogramie eventu. Podobało mi się miasto – ciche, zielone, piękne. Podczas spacerów po mieście zauważyliśmy, że najbardziej uprzywilejowanymi użytkownikami dróg i chodników są… rowerzyści. Dopiero później piesi a na końcu mamy samochody – o ile w ogóle takie się pojawią. W czasie dwóch dni, które spędziłem w Strasbourgu widziałem tyle samochodów ile w ciągu 10 minut przejeżdża pod moim blokiem w Kielcach i tyle mijających mnie rowerów ile chyba nie naliczyłem przez całe życie. Ścieżki rowerowe są tam szersze niż drogi, komunikacja miejska opiera się na cichych, bardzo ładnych szynobusach, wyglądających niczym pełznące gąsienice. Wszędzie dookoła jest zielono – pełno przystrzyżonych trawników, żywopłotów, dziwnych drzew tworzących niskie, zielone sufity nad ulicami zasłaniające zielonkawe wieżowce. Pełno skwerów, parków, klombów czy fontann i sadzawek. Chcę tam kiedyś wrócić. Jakim pięknym miejscem byłyby Starachowice gdyby wykorzystano architekturę zieleni ze Strasbourga.

Europa Park w Rust w Niemczech – Organizatorzy z PROMu załatwili nam wycieczkę do parku rozrywki w konwencji państw europejskich i ich największych atrakcji. Jednym zdaniem – najlepsza część wyjazdu. Spędziliśmy tam cały dzień a i tak zabrakło czasu, żeby wszystko zobaczyć. Genialna dawka adrenaliny i radości.

Podsumowując – wyjazd zaliczam do udanych. W przyszłym roku raczej podziękuję za EYE 2015, ale do Strasbourga chętnie się jeszcze kiedyś wybiorę. Byle nie na jakieś wydarzenie organizowane przez PE.

Andrzej Kasperkiewicz

Komentarze: