Dwa filmy które trzeba obejrzeć

Nie mam zbyt wielu okazji, by zobaczyć każdy nowy film,który wchodzi na ekrany, ale od czasu do czasu wychodzą filmy, które po prostu trzeba obejrzeć, a przynajmniej wypadałoby.

„Sierpniowe niebo. 63 dni chwały” to niezwykły film, zrobiony w nowatorski sposób. To hołd dla tysięcy młodych ludzi, którzy bohatersko walczyli w Powstaniu Warszawskim. Wykorzystanie w filmie nieznanych dotąd materiałów filmowych, które zostały nakręcone w czasie powstania, potęguje wrażenie jakie ten film robi, staje się jeszcze bardziej  realistyczny. Jedynym mankamentem, który daje się czasem zauważyć, jest fakt, że w filmie jest wiele wątków (rok 1944, 1943, współczesność) i czasami to przechodzenie z jednego okresu w drugi jest tak szybkie, że widz, który nie ma zbytniej wiedzy na temat powstania i historii w ogóle,może się trochę pogubić.

Nie mniej jednak film jest świetny, świetnie zrobiony, muzyka jest poruszająca. Film stawia pytania, na które sami musimy sobie odpowiedzieć; budzi emocje i co najważniejsze – mam nadzieję, że zachęci przede wszystkim młodych ludzi do zainteresowania się naszą historią, do znalezienia wśród ludzi, którzy walczyli za Polskę, za naszą wolność, swoich bohaterów, prawdziwych autorytetów, a nie jakieś medialne kukły czy sztucznie pompowane tzw. autorytety. Mam nadzieję, że skoro dzieci w całej Polsce ciągane były na kłamliwy paszkwil, jakim jest „Pokłosie” i z pewnością tak samo będzie z filmem Wajdy o Wałęsie, to tym bardziej nauczyciele zabiorą je na „Sierpniowe niebo”.

http://www.youtube.com/watch?v=jdLPT8mt6VI”>http://www.youtube.com/watch?v=jdLPT8mt6VI/

Szkoda, że tak mało jest filmów traktujących o naszej historii, naszych bohaterach. Są ludzie, którzy chcą robić filmy o naszej powojennej historii, Żołnierzach Wyklętych, ale albo robi im się problemy, by nie dotykali takich tematów, bo są niewygodne, albo nie mają szans na dofinansowanie z PISF (w przeciwieństwie do paszkwili w rodzaju „Pokłosia”) czy publicznej tv (pieniądze na emisję obraźliwego dla Polaków niemieckiego serialu „Nasze matki, nasi ojcowie” jednak się znalazły). Jednym z filmów,który nie może zostać dokończony jest „Historia Roja” http://ratujmyroja.pl/.

Drugi film, który zrobił na mnie ogromne wrażenie, a który należy do kategorii filmów, które po prostu TRZEBA obejrzeć, to „Cristiada” („For greater glory: The true story of Cristiada”). http://www.cristiada.pl/

http://www.youtube.com/watch?v=58DYjIMj5s8″>http://www.youtube.com/watch?v=58DYjIMj5s8/  http://www.youtube.com/watch?v=6pu4gst3FmI”>http://www.youtube.com/watch?v=6pu4gst3FmI/

To film praktycznie całkowicie przemilczany przez główne media. Zresztą nie tylko u nas, bo i na Zachodzie, mimo że świetnie zrobiony, widowiskowy, wzruszający i z doborową obsadą. Film po prostu niewygodny, bo pokazuje historię prześladowanych i mordowanych katolików w latach 20. XX w. w Meksyku przez opętany lewicową ideologią reżim. I nie ma co ukrywać, że występuje takie zjawisko jak „chrystofobia”, gdzie środowiska lewicowe, a wręcz lewackie, robią wiele by wyrzucić, a wręcz zniszczyć, z przestrzeni publicznej wszystko co wiąże się z chrześcijaństwem. Film miał problemy z dystrybucją nie tylko na świecie, ale i w Polsce  – kraju, w którym ponad 90% ludzi przyznaje się do katolicyzmu! Dystrybucję w Polsce „Cristiady” wspierały media niezależne / drugiego nurtu, katolickie, prawicowe. Dzięki temu ludzie dowiedzieli się o tym filmie i zaczęli się organizować, by móc go obejrzeć, bo wielkie sieci kinowe nie zamierzały go wyświetlać.

http://www.opoka.org.pl/biblioteka/Z/ZK/pk201304_cristiada.html
http://niezalezna.pl/41382-kino-ktore-prowadzi-do-kosciola
http://niezalezna.pl/40898-widzowie-walcza-o-cristiade

Film warto zobaczyć, ponieważ opowiada o wydarzeniach, o których większość ludzi nie słyszała. Ja sama nie wiedziałam o tym co tam się wydarzyło.

~~ „Kim jesteś, jeśli nie walczysz o to, w co wierzysz?” („Cristiada”) ~~

 

Komentarze:

tetryk myślący pisze:

to co napiszę może nie pasować wielu, ale….
film o Lechu to zakłamanie i chałtura
nie znam „pokłosia” ale jak sądzę po kilku recenzjach podobnie
niestety takie filmy kształtują świadomość -szczególnie wśród młodych „podatnych” na historię w obrazkach
polecam przeczytanie może nie dość obiektywnego „Bożego igrzyska” Davisa ale zauważamy tam trochę inne spojrzenie na historię Polski – niestety to dość uciążliwa lektura – a tego młodzieży się nie bardzo chce czynić
niestety dlatego w naszym społeczeństwie miernota i badziewie zyskuje poklask, bo brak rozsądnego spojrzenia na wszystko
za dużo by pisać ale ocena tej młodej osoby (Edyty) swiadczy że chyba nie wszystko jeszcze stracone:)

roberttof pisze:

Tak „Pokłosie” to kłamstwo bo Polacy nie zabijali Żydów , a film o Lechu Wałęsie również bo przecież nie otrzymał nagrody Nobla.

Karol Surdy ksur pisze:

podręczniki z historii też są tendencyjne

roberttof pisze:

To czytam z prawa z lewa z góry z dołu i wysnuwam swoje wnioski .

roberttof pisze:

Żaden film nie uczy . Od nauki historii są podręczniki . Film jest dziełem sztuki . Wyraża interpretacje autora . Filmy tzw. mówiące o historii oglądałem 40 lat temu . To były złe czasy , bardzo złe .

roberttof pisze:

Proszę o podanie tytułów filmów . które są słuszne . Filmy są nie od nauki historii a są dziełem artystycznym , które rządzi się swoimi prawami .

Edyta Kasperska Edyta Kasperska pisze:

Tylko problem w tym, że w przypadku „Pokłosia” i „Człowieka…” one mają uczyć historii – o polsko-żydowskich relacjach i o Wałęsie bez skazy. Przekaz tych filmów dosłownie przyswoją zwłaszcza Ci, którzy nie posiadają zbyt dużej wiedzy na te tematy i nie chcą jej zgłębiać, albo nie mają jej w ogóle.

Edyta Kasperska Edyta Kasperska pisze:

[PROSZĘ ADMINISTRATORÓW O DOKLEJENIE TEGO POSTU DO POPRZEDNIEGO, BO MI SIĘ WYSŁAŁ PRZYPADKIEM…]
z UOP, a które już tam nie wróciły. Nie ma mowy o ludziach, dzięki którym osiągnął swój sukces. Fakty na temat agenturalnej przeszłości Wałęsy są znane dzięki Cenckiewiczowi, Gontarczykowi, Zyzakowi, relacjach Krzysztofa Wyszkowskiego i innych. Media mainstreamowe wylały na nich kubły pomyj, ale nikt nie podważył ich ustaleń. Jeśli robi się film biograficzny, to powinno pokazać się wszystkie strony medalu, nie tylko wybrane, zwłaszcza, że z tego filmu dzieci i młodzież mają uczyć się, że Wałęsa to nasze „dobro narodowe”. Polecam przeczytać artykuł Cenckiewicza „Tajemnica śmierci współpracownika Wałęsy” w „Do Rzeczy” Nr 38 z zeszłego tygodnia. Ja byłam wstrząśnięta po jego lekturze. Istnieje także film o Wałęsie, wyprodukowany kiedyś przez TVN, a którego z jakiś względów ta stacja nie chce opublikować…
Ciekawa jestem czy w taki sposób jak instytucje państwowe próbują narzucić wizję odbioru tego filmu, czyli samego Wałęsę, uczniom i nauczycielom http://dorzeczy.pl/podrecznik-politruka-o-filmie-wajdy/ czy tak samo zaangażowały by się w promocję filmów o naszych prawdziwych bohaterach, którzy niestety nie mają filmów o sobie.
http://vod.tvp.pl/audycje/publicystyka/jan-pospieszalski-blizej/wideo/17102013/12531816

Edyta Kasperska Edyta Kasperska pisze:

Od razu zaznaczam, że nie byłam w kinie ani na „Pokłosiu” ani na „Wałęsie”, bo nie zamierzam wspierać finansowo filmów, których celem jest „rozsławianie” Polski w świecie poprzez pokazywanie filmów, które są obraźliwe, które mają być z założenia filmami historycznymi, ale tą historię zakłamują, zamieniają w jakąś karykaturę. Może obejrzę, jeśli przypadkiem będą w tv lub trafi mi się kopia…
Zaraz zapewne niektórzy „rzucą” się na mnie, że wypowiadam się na temat filmów, których nie widziałam. Cóż, mam do tego prawo. Czytałam różne recenzje tych filmów, słuchałam wypowiedzi ludzi, którzy o historii stosunków polsko-żydowskich czy przeszłości Wałęsy, mają o wiele większe pojęcie niż zapewne większość z nas i zarówno film Pasikowskiego jak i Wajdy, delikatnie mówiąc – rozjechali – wykazując wszystkie przekłamania, manipulacje i nieprawdy.
Uważam za skandal, że polskie placówki dyplomatyczne „Pokłosiem” promują nasz kraj. To woda na młyn tych wszystkich, którzy od dawna próbują zrzucić na Polskę odpowiedzialność za Holokaust. Relacje polsko-żydowskie nie należały nigdy do łatwych, oczywiste jest, że problem antysemityzmu istniał, że były przypadki morderstw ludności żydowskiej, bo w każdym narodzie są męty społeczne, które za garść srebrników wiele zrobią, ale nie było to w takiej skali jaką chce nam się przypisać. Trzeba mówić prawdę jak było, nawet gdyby była bolesna, bo tylko w ten sposób można budować zdrowe relacje między Polakami i Żydami, ale to nie mogą być półprawdy lub wręcz kłamstwa, które jakiemuś reżyserowi (czy pisarzowi) pasują do z góry obranej tezy. Ci co mają jakieś pojęcie o historii, wiedzą jak było między Polakami i Żydami, jaka w ogóle jest nasza historia, ale jakie zdanie o Polsce, Polakach będzie miał ktoś gdzieś na Zachodzie, który o historii naszej części świata nic nie wie? (nawet w Polsce jest z tym coraz większy problem, bo nasza edukacja historyczna leży…). Jakie będzie jego wrażenie o relacjach polsko-żydowskich, gdy obejrzy sobie takie „Pokłosie”, w którym jeden z bohaterów jest krzyżowany na drzwiach od stodoły? To nie miało miejsca, ale jakiś Amerykanin czy inny Anglik, Francuz, Niemiec będzie po tym filmie miał obraz Polaka-barbarzyńcy-wściekłego antysemity itd itp. Pasikowski, zdaje się, inspirował się książkami Grossa, którego historycy oskarżają o manipulacje, kłamstwa i brak warsztatu naukowego, a który w USA rozsławia nasz dziki antysemityzm swoimi pseudonaukowymi publikacjami. Reżyser może sobie zrobić film dowolny, w zależności jaką będzie miał wizję, ale jeśli ktoś robi film, który ma być oparty na wydarzeniach historycznych, i nazywany jest przez niektórych od początku historycznym, i ma być pokazywany przez polskie placówki dyplomatyczne, jak również dzieci i młodzież mają się uczyć z czegoś takiego historii o Polakach i Żydach, to nie może posuwać się do przekłamań, manipulacji czy wręcz wymyślania czegoś co nie miało miejsca. a jednoznacznie negatywnie pokazuje nas Polaków i zostanie odebrane jako autentyczne wydarzenie. „Pokłosie” to woda na młyn m.in. amerykańskich środowisk żydowskich, o których wiadomo, że nie są Polsce i Polakom przychylne, lub niemieckich środowisk, które chciałyby na nowo napisać historię. Skoro my sami siebie nie szanujemy, to nie możemy wymagać tego od innych.
Poniżej link do kilku tylko recenzji o „Pokłosiu”:
http://hej-kto-polak.pl/wp/?p=65248

Co do filmu o Wałęsie to jest to propagandowa laurka o naszym „wielkim mędrcu Europy”, do której Wajda wybrał sobie takie fakty z życia Wałęsy, które mu pasowały, bo zdaje się nie ma w nim mowy o tajnym współpracowniku TW Bolek, o tym jak donosił na swoich kolegów i ile na tym zarobił. Nie ma mowy o aktach na swój temat, które wypożyczył

roberttof pisze:

Myślę ,że to są za trudne pytania . Łatwo coś napisać ale to obronić to już problem .

Karol Surdy xur pisze:

Dlaczego film o Wałesie jest kłamliwy?

Kasia pisze:

Nazywanie Pokłosia paszkwilem to zapominanie,ze produkcja filmów to nie szerzenie „jedynej najprawdziwszej prawdy”,ale pokazywanie roznych stron medalu. Mnie osobiscie Pokłosie i Nasze Matki i Nasi Ojcowie poruszyły i zmusiły do refleksji-a to cenię w kinie i tv najbardziej.

Piotr Babicki Piotr Babicki pisze:

Ja też chętnie poznam co Autorka miała na myśli w sprawie „Pokłosia”.

roberttof pisze:

Proszę o konkrety w jakim sensie film Pokłosie Jest paszkwilem .