„Eugenika – w imię postępu”: film który trzeba obejrzeć

Obejrzałam niedawno dokument w reż. Grzegorza Brauna „Eugenika – w imię postępu”. To, że film robi wrażenie to mało powiedziane. Film jest po prostu wstrząsający.

Eugenika wydaje nam się być czymś co powstało kiedyś w chorej głowie Hitlera. Prawda jest jednak taka, że zmieniła ona tylko nazwę na ‚genetykę’. Dziś jest to eliminowanie słabszych, wskazywanie, które dzieci mogą się urodzić, a które nie. Selekcjonowanie ludzi na wartościowych, a więc pożytecznych dla społeczeństwa, i na tych gorszych, którzy nie mają prawa do życia. Tym także jest aborcja, eutanazja, in vitro. Jest to jawne ludobójstwo! Mówi się o aborcji jako prawie kobiety do wyboru; eutanazji jako ulżeniu w cierpieniu; prawie do posiadania dzieci z in vitro, gdy nie można ich mieć w naturalny sposób, mimo że trzeba zniszczyć ileś słabszych zarodków, czyli po prostu dzieci, by to jedno idealne mogło się urodzić.

Ten film trzeba obejrzeć. Powinien on także być pokazywany w szkołach.

Myślę, że nie zdajemy sobie sprawy co się wokół nas dzieje, jak wiele punktów krytycznych zostało już przekroczonych i jakie konsekwencje to przyniesie i że po prostu dojdzie do ‚powtórki z historii’…

Zwiastun filmu: htt://www.youtube.com/watch?v=EkzRHuox8pc/

P.S. Film był niedawno dostępny z jednym z tygodników. Można go także znaleźć w internecie lub kupić np. tu:  http://rafael.pl/ksiazki/eugenika–w-imie-postepu-11-7034

Komentarze:

ela pisze:

Więc moze lepiej walczyc o zmiane systemu adopcyjnego niz o legalizacje aborcji. Ja myslałam ze o adopcje starają sie ludzie którzy wyczekuja dziecka i jest to dla nich ostatnia deska ratunku a nie ludzie z problemem alkoholowym.

Maja pisze:

Kropko, mam wrażenie, że dla Ciebie, liczy się przede wszystkim wygoda życia i spełnienie za wszelką cenę swoich pragnień. Z tego co napisałaś, lepiej jest zabić swoje dziecko, niż je urodzić i oddać do adopcji. Lepiej jest zabić osobę terminalnie chorą, niż pomóc jej w godnym przeżyciu do końca. Lepiej jest za cenę świadomego zabijania słabszych swoich dzieci, urodzić jedno. Nie obejrzałam jeszcze tego filmu, a takie poglądy kojarzą mi się z hitleryzmem :(((

Kropka pisze:

Byłabym bardzo wdzięczna, gdyby nie przyrównywano mnie do Hitlera. Myślę, że komentarz, który napisałam TeoFil’owi częściowo pokrywa to co chciałabym także tu napisać.
Jeżeli chodzi o adopcję, gdyby system adopcyjny w Polsce był bardziej sprawny, a prawa kobiet, które oddają dzieci do adopcji lepiej respektowane, to może bym się nawet z Tobą zgodziła. Ale tak nie jest, kobiecie która decyduje się oddać dziecko do adopcji i prosi, że nie chce go widzieć po urodzeniu bo to za ciężkie, wciska się je na siłę i mówi „zobacz co chcesz oddać!”. Takie przypadki się niestety dzieją, a takim kobietom trudno później ułożyć sobie życie przez to co przeszły podczas ciąży i w szpitalu. Dodatkowa niepewność czy takie dziecko trafia w dobre ręce, bo w końcu oddajemy je dlatego, że same nie możemy się nim zająć, zżera od środka.
Uważam, że legalizacja aborcji w Polsce wyszłaby tylko na dobre. Nie uważam, aby przez legalizację drastycznie wzrosła liczba wykonywanych zabiegów. Kto chce to zrobić znajdzie sposób, tylko zamiast pomocy lekarza i psychologa a także pracownika społecznego, który może wytłumaczyć kobiecie wszystkie opcje (czyli zasiłki, domy pomocy, adopcje a także aborcję), taka osoba znajdzie jakiegoś rzeźnika w podziemiu albo wyjedzie zagranicę. Lub sprowadzi „domowe remedia” zamówione online.
Uważam, że lepiej jest usunąć ciąże, niż aby dziecko wychowało się niekochane, w patologii, np u rodziny w której jest problem a alkoholem. Oczywiście w którymś momencie dziecko zostanie zabrane z takiej rodziny, ale często jak już jest starsze. Wpływ takiego środowiska na zawsze pozostaje w psychice, starsze dzieci mają mniejszą szanse na adopcje, trafiają więc do domów dziecka, gdzie różnie się dzieje.
Jak już rzekłam, łatwo żyć według reguły mamy dobro i zło i nic pomiędzy, ale tak niestety nie jest. Myślę, że osoby, które nie potrafią wczuć się w historie takiego dziecka, albo osoby śmiertelnie chorej poświęcają swoją empatie kosztem górnolotnych ideałów, które brzmią pięknie w teorii, ale w praktyce nie sprawdzają się w 100%.

Karol Surdy KSur pisze:

To prowadzi do tego, że (jak jest w tytule) „w imię postępu” jakiś samozwańczy mędrek z kompleksami będzie decydował o tym kto ma prawo żyć. A co jest celem? Stworzenie idealnego człowieka- czyli kolejna utopia. Odnośnie Sparty uśmiercanie dzieci nienadających się do służby wojskowej dotyczyło tylko arystokracji. A człowiek nie jest koniem, który ma nosić piwo, ani krową, która ma dawać mleko. Poza tym nie wiem czy wiecie, ale wszyscy ludzie są ze sobą spokrewnieni: Polak ma więcej wspólnego z Pigmejem niż w wielu przypadkach dwie małpy w stadzie. Zachęcam do zainteresowania się Y- DNA. Za pewną opłatą możecie poznać historię swoich przodków.

TeoFil pisze:

tak czytając sobie komentarze i sam artykuł, raczej recenzje… doszedłem do wniosku, że bardzo łatwo wypieramy się morlaności, bo rzeczywiście wypierając ze świadomości moralność, o wierze juz nie bede wspominał, bo to i tak juz dosc abstrakcyjne dla nas… litujemy sie nad trymi ktorzy nie moga poczac dziecka, choc zazwyczaj jeszcze nie probowali np. NaPro, albo leczenia, z łezką solidarności w cierpieniu odłączamy Dziadka od respiratora- ‚On tak cierpi’… usuwamy niechcianą ciąże – bo przecież KObieta ma prawo decyzji( ciekawe gdzie była decyzyjność jak wchodziła do łóżka? :D ), tylko że… nie ma prawa do decyzju o życiu – poczęte dziecko( i nie wciskajmy kitu ze natura robi to samo, bo plemnik to tylko męska gameta, trafia najsilniejszy- to fakt, ale pozostałe to gamety a nei dzieci, a brak implantacji zarodka jest dosc marginalne) nie ma prawa Dziadek zabity przez ‚kochające’ wnuczęta… cholera jasna, kto nam Kropka, klaudiusz itd. daje prawo do decydowania o czyimś życiu? Zabije płód w 1 miesiącu, dlaczego nie mogę zabić płodu w 1 miesiącu po urodzeniu?? albo w 21 rokku?

wiem, że dla wielu to żaden autorytet, ale ja jakos nie umiem na szczescie przejść obojętnie:
„Jeśli matce wolno zabić własne dziecko, cóż może powstrzymać ciebie i mnie, byśmy się na wzajem nie pozabijali.” Jan Paweł II

Kropka pisze:

Widzę, że bardzo łatwo Ci oceniać tragedię innych: „li­tu­jemy sie nad trymi ktorzy nie moga po­czac dziecka, choc za­zwy­czaj jeszcze nie pro­bo­wali”. Bardzo łatwo jest wyciągnąć pochopne wnioski patrząc na pary walczące z problemem niepłodności. Taka walka trwa latami, której ostatnią deską rachunku jest invitro. Najpierw są naturalne próby, dopiero gdy po roku starań nie można zajść w ciąże mówi się o problemie z płodnością. Później przychodzi czas na badania, w przypadku problemów leczenie farmakologiczne, w niektórzy przypadkach pomoc chirurgiczna. Z reguły są to sprawy przeżywane w samotności, w zaciszu własnego domu, w wąskim kręgu rodziny, bo taka kobieta czuje się np. niepełna, mniej wartościowa, zawstydzona, a mężczyzna mniej męski! Więc często dla ludzi z boku wydaje się, że decyzja o In vitro zapada nagle, gdy tak nie jest. Jest poprzedzona wieloletnim walką. Oczywiście są przypadki gdy invitro jest jedynym wyjściem od razu, ale to już wynika ze specyfiki niektórych schorzeń, ale o tym decyduje lekarz, a nie para, która ma „widzimisię”.
Jeżeli chodzi o eutanazję, to zastanowiłabym się nad tym. Posłużę się przypadkiem z życia wziętym, kobiety, która miała bardzo rzadką chorobę. Powodowała ona gnicie i rozpad tkanek, jej centrum znajdowało się w brzuchu. Lekarze próbowali usunąć zakażone tkanki, ale choroba nawracała. Doszło do tego, że kobieta została wysłana do hospicjum, bo tkanki były tak zniszczone, że lekarze nie mogli już jej nawet zszyć brzucha. Kobieta ta (w dość młodym wieku bo po 40stce) leżała i czuła jak sama „gnije”. Próbowała się zabić, ale interweniowały pielęgniarki. Ona wiedziała, że nie zostało jej wiele życia, cierpiała niemiłosiernie. Pielęgniarki też wiedziały. Wiedziały także, że wraz z przyjściem lata i wzrostem temperatury skończy się jej życie, bo zakażenia nie będzie można wtedy opanować. A wtedy umrze, ale w już o wiele większym bólu. Nie wiem jak takiej osobie można odebrać możliwość skrócenia swoich cierpień. Bo ja wiem, że będąc w jej sytuacji chciałabym aby mi to ktoś umożliwił, nawet jeśli nie przez eutanazje, to odwrócenie głowy gdy sama to zrobię a nie przywiązywanie mi rąk, abym sobie krzywdy nie wyrządziła.
Świat nie jest czarny i biały. Myślę, że osoby, które nie widzą takich sytuacji i cierpienia takich ludzi mają spłyconą wizję świata. Łatwo im oceniać, łatwo wyrokować. Nie potrafią zrozumieć, że dla niektórych życie w ogromnym cierpieniu i upokorzeniu jest gorsze od śmierci, od godnej śmierci do której są przygotowani emocjonalnie.

Kropka pisze:

Nie sądzę, abyś tak łatwo mógł się odciąć od poglądów osób piszących w Rejestratorze. To tak jakby naczelny gazety twierdził, że stanowiska poszczególnych pisarzy nie są oficjalnymi stanowiskami jego gazety. Prawda jest taka, że to co się dzieje w Rejestratorze tworzy wizerunek JESu, który (jak dla mnie) jest już bardzo mocno zdeklarowany.

Piotr Babicki Piotr Babicki pisze:

Po pierwsze nie jesteśmy medium. Nie mamy redaktora naczelnego, który decyduje o jedynej słusznej linii. Abstrahując nawet od tego, w większości mediów jest dział opinii gdzie ścierają się podglądy od prawa do lewa.

Po drugie Edyta nie jest członkiem JES :)

Po trzecie osobiście nie zgadzam się z Edytą i mój osobisty pogląd na temat inżynierii genetycznej jest bliższy Twojemu.

I na koniec po czwarte – to co napisałem, napisałem jako JA, a nie jako JES. Pozdrawiam i życzę ciut szerzej otwartych oczu.

Piotr Babicki Piotr Babicki pisze:

Przypominam, że po­glądy Au­torów re­JE­Stra­tora nie są ofi­cjalnym sta­no­wi­skiem Sto­wa­rzy­szenia JES. My dajemy tyko przestrzeń do reJEStrowania myśli i dyskusji… Pozdrawiam!

klaudiusz pisze:

moja dziewzyna usuwala ciąze już dwa razy i nic. jesteśmy obydwoje bardzo zadowoleni. nie rozumiem o co tyle krzyku. pozdr Q

kobieta pisze:

Klaudiusz, jeśli dla Ciebie zabicie dwójki swoich dzieci – to Nic – to współczuję Tobie i Twoim Bliskim. Czy dla Twojej Dziewczyny – to też Nic? Dobrze, że z Nią jesteś, zapewnie potrzebuje Ciebie, Twojego wsparcia. Jak dotąd spotkałam tylko kobiety, które z perspektywy czasu bardzo cierpią po aborcji. Na których życiu i szczęściu aborcja wywarła niszczycielskie piętno… Można z tym żyć i można sobie przebaczyć, jednak bez terapii raczej się nie obędzie. Pomocni są psychologowie chrześcijańscy.

Eugenika zaczęła się daleko wcześniej, niż wynika to z tego dokumentu. Już starożytni Spartanie wiedzieli, że jak się właściwie tatusia z mamusią skrzyżuje, to wyjdzie np. pies bojowy o odpowiednich właściwościach.

Abstrahując od walorów moralnych. Gdyby nie eugenika, to nie mielibyśmy krówek dających dużo więcej mleka, niż „pierwotne” rasy, zwierzątek hodowlanych z masą niepotrzebnych im mięśni, a Angole nie mieliby koni rasy Shire, które z racji średniej wagi 1200 kg świetnie się nadawały do transportu piwa.

W pewien więc sposób eugenika umożliwiła nam rozwój cywilizacyjny.

Dodatkowo, dokument opiera się na przesłaniu emocjonalnym. Jakieś panie opowiadają o tym, jak to można człowieka kastrować, ale nie powiedzą o tym, dlaczego nie jest racjonalnym tworzenie rasy w oparciu o jakieś ściśle ustalone przez kilku ludzi cechy.

Kolejną rzeczą jest potępienie dobierania ludzi w pary według jakiegoś genetycznego schematu, bez zauważenia, że ludzie własnie tak się dobierają bez niczyjej pomocy. To nie jest „losowy” dobór. (np. http://www.sciencedaily.com/releases/2009/05/090525105435.htm).

I jeszcze chamska subiektywna uwaga: mając do wyboru zdrowe i silne potomstwo lub pięknego i namiętnego partnera z kiepską pulą genów, czy zdecydowałabyś się wybrać tę drugą opcję? Szczerze wątpię.

Kropka pisze:

Nawet nie wiem od czego zacząć. Czy Ty zdajesz sobie sprawę z tego co piszesz? Przyrównywanie genetyki do eugeniki jest absurdalne. Nie wiem, czy wiesz ile dobrego dla ludzkości zrobiła (i dalej robi) inżynieria genetyczna. Jednym z najbardziej oczywistych przykładów jest chociażby produkcja insuliny.
Co do In Vitro i Twojego komentarza: „prawie do po­siadania dzieci z in vitro, gdy nie można ich mieć w naturalny sposób, mimo że trzeba zniszczyć ileś słabszych zarodków, czyli po prostu dzieci, by to jedno idealne mogło się urodzić” Zdajesz sobie sprawę, że natura sama dokonuje selekcji? To najsilniejszy plemnik dociera do komórki jajowej, jeżeli zygota nie jest wystarczająco silna, to prawdopodobnie się nie zagnieździ. Lekarze, którzy pomagają parą w ciężkiej sytuacji nie robią nic ponad to, co natura by sama zrobiła, gdyby jedno (lub oboje) z pary nie miało kłopotów zdrowotnych. Jestem bardzo ciekawa, czy będąc na miejscu np kobiety, która od 5 lat stara się o zajście w ciąże i In Vitro to jej ostatnia szansą, mówiłabyś tak samo. Pewnie nie. Ale łatwo jest oceniać, nie znajdując się w danej sytuacji.
Kiedy ja przeżyję już swoje lata i będę obłożnie chora, chciałabym mieć możliwość odebrania sobie życia i nie sadzę aby ktoś mógłby mi to odebrać.
Co do aborcji to jestem bardzo ciekawa co sądzisz o prawie jakie obecnie obowiązuje w Polsce? Może kobiety zgwałcone nie powinny mieć prawa do aborcji? A może inne kobiety powinny umierać rodząc sieroty i zostawiając po sobie wdowców? Nie wiem czy zastanowiłaś się nad jakością życia jaką ma osoba z bardzo ciężką wadą rozwojową, która np nie reaguje na żadne bodźce?
Uważam, że osoby które ulegają tego typu filmom są zbyt łatwowierne i myślą zbyt utopijnie o rzeczywistości, wręcz są od niej oderwane. Jedyne co mogę dodać na koniec to dziwię się, że stowarzyszenie JES promuje tego typu teksty. Muszę powiedzieć, że gdy stowarzyszenie powstawało to bardzo się cieszyłam, że coś się końcu ruszy w Starachowicach. Ale teraz widzę, że moja radość była przedwczesna.