Should he stay or should he go?

To pytanie od paru tygodni zadaje sobie pewnie spora część starachowiczan. Mowa oczywiście o referendum mającym zadecydować o losie prezydenta Starachowic. W ostatnim czasie sporo na ten temat rozmawiałem – zarówno ze znajomymi jak i naszymi lokalnymi politykami.Szczerze napisawszy nie martwi mnie to jaki będzie wynik referendum. Staram się iść jeszcze dalej – a więc „kto będzie następcą odwołanego prezydenta” oraz „co będzie jak wynik referendum będzie negatywny/referendum nie będzie wiążące?”

To będzie ogromna próba dla mieszkańców i idei aktywnego społeczeństwa obywatelskiego Starachowic – mam wrażenie, że większa i ważniejsza niż „zwykłe” wybory samorządowe. Starachowice mają dzisiaj okazję daną im przez los – pokazać, że nie może być przymykania oka na patologie władzy i na korupcję – jakkolwiek pokrętnie nie byłyby one tłumaczone. Zauważcie, że w razie niepowodzenia referendum, sprawujący władze będą mogli czuć się praktycznie bezkarnie, „bo mnie nie odwołają – ludziom się nie chce”.

Na koniec argument dodatkowy – każdy ze starachowickich podatników płaci za to referendum. Postarajcie się nie zmarnować swoich własnych pieniędzy – trzymam za Was kciuki!

Komentarze: