Rozmowy z Kapitanem, odcinek 2

Drugi odcinek Rozmów z superbohaterem Kapitanem Starachowice! Pierwsza część znajduje się pod linkiem: http://www.jes.org.pl/2012/03/29/rozmowy-z-kapitanem-odcinek-1/

Z lekkim wahaniem odważyłem się podejść do barierki. Widok z wieży ciśnień był zachwycający. Z tej perspektywy w pełni można było docenić malownicze położenie Starachowic. Dziesiątki tysięcy mieszkańców zajmujących się codziennym życiem… Każdy podążający za nieidentyfikowalnymi z wysoka celami. Zdepersonalizowane figurki poruszające się swoim tempem, składające się wspólnie na przekaz informacji o nieregularnej szybkości, między różnymi rejonami miasta. Te niespełna trzydzieści dwa kilometry kwadratowe, w objęciach Puszczy Świętokrzyskiej, stanowiło arenę zwykłych dramatów i niepowtarzalnych wzruszeń, indywidualnych marzeń i mrocznych sekretów. Było to miasto szarości i absurdu, miasto rezygnacji i namiętności, miasto przestępstw i bohaterów, miasto gdzie jest tak jak wszędzie, ale trochę bardziej. Sam środek końca świata położony w dolinie rzeki Kamiennej.

– Pięknie, prawda? – Kapitan Starachowice spojrzał na mnie z zadowoleniem.

Przytaknąłem nie odrywając wzroku od znajomych ulic.

– Czy to dobry pomysł, zdradzać mi swoją tajną kryjówkę? – Zapytałem w końcu.

– Żaden superzłoczyńca się o tym nie dowie. To taka supermoc. Zaufaj mi. – Odparł Kapitan, powiewając z lekka peleryną przy cichnącym już wietrze.

Zdawałem sobie sprawę z tego, że powinienem zadać pytanie, ale stałem dalej w milczeniu. Zastanawiałem się co ja tutaj właściwie robie. Nie odważyłem się powiedzieć tego Kapitanowi, dlatego czekałem aż on się odezwie.

– Opowiem ci historię miasta Starachowice. – zaczął nagle mój towarzysz.

– Z grubsza się w niej orientuje – odparłem, bo wydawało mi się, że czekał na mój komentarz. – Stanisław Staszic, Centralny Ośrodek Przemysłowy i tak dalej.

– Och, mój drogi – roześmiał się Kapitan. – Jak mało wiesz o swoim mieście i jego antycznych tradycjach.

– Czekaj. Powiedziałeś antycznych? – Zapytałem z niedowierzaniem.

– Oczywiście! Już Starożytni Rzymianie przybywali w te malownicze tereny po bursztyn z Lubianki i słynne rydwany typu Star.

– Yyy… Czego innego uczyłem się w szkole. – Powiedziałem lekko skonfundowany.

– Zapytaj mnie skąd pochodzą Prastarachowiczanie

– Nie ma czegoś takiego jak pras…

– Prastarachowiczenie, – przerwał mi, – przybyli w te rejony, jako uchodźcy z Atlantydy, która rozpadła się po Trzeciej Atlantydzkiej Aferze Korupcyjnej. O Atlantydzie też nie słyszałeś? – Spojrzał na mnie rozbawiony.

– No, słyszałem…

– Uchodźcy bujnie rozwijali kulturę i wznosili budowle megalityczne, jak zachowany do dziś w dobrym stanie Wielki Piec. Był to lud miłujący pokój i znacznie wyprzedzający swym wizjonerstwem ówczesne czasy. Zwróć uwagę jak mało broni z tego okresu znaleziono w naszym rejonie. Filozofowie, astronomowie i architekci z całego starożytnego świata przyjeżdżali kształcić się tutaj i wypoczywać na Piachach. Niestety bogate zapiski pozostawione przez naszych przodków zaginęły wraz z pożarem Biblioteki Starachowicyńskiej.

– Zaraz – zatrzymałem Kapitana w jego szaleńczym wywodzie. – Skąd w takim razie bierzesz te informacje.

– Jestem strażnikiem wiedzy. – Oznajmił z powagą – wszystko wytłumaczę ci w stosownym czasie

– Czyli, mam ci tak po prostu uwierzyć?

– Wszystko w co wierzysz ktoś ci powiedział. – Odparł, patrząc gdzieś w przestrzeń. – Dowiadując się sprzecznych rzeczy możesz, albo samemu się przekonać co jest prawdą, albo komuś zaufać. A podejrzewam, że sam nie prowadziłeś badań archeologicznych.

Nic nie odpowiedziałem. No cóż, miał rację. Poza tym skoro już i tak znalazłem się tu z tym wariatem, to co mi szkodzi. Dlatego z lekką rezygnacją skinąłem głową. Kapitan uśmiechnął się wesoło i powiedział:

– Posłuchaj więc historii o Starzechu I Wielkim.

Komentarze: