Jak rodzą się politycy?

Zastanawialiście się kiedyś „dlaczego on a nie ktoś inny?”. Jeśli tak to witaj w klubie – również nie rozumiem / fascynuje mnie fakt narodzin polskich karier politycznych.Gdyby wziąć pod uwagę wykształcenie to rządzą nami a) historycy b) nauczyciele c) prawnicy (niestety nie z tych lepszych :( )

Nigdy nie należałem do żadnej organizacji stricte politycznej. Właściwie Stowarzyszenie JES, którego mam zaszczyt być członkiem nie jest takową, bo jego cele statutowe są dalekie od politycznych :) Zresztą ostatnio ktoś stwierdził (i słusznie!) że najlepsi absolwenci prawa, ekonomii, informatyki, historii, etc. nie wybierają administracji publicznej, tylko tzw. biznes. Z ich punktu widzenia – słusznie! Kasa i jeszcze raz kasa… Ale czy to znaczy, że zawsze trafiamy na rządy „średniaków”? Na szczęście nie zawsze, chociaż w polskich warunkach dość często.

W jednym z ostatnich tekstów pisałem o wymaganiach względem radnego/posła – reprezentanta społeczności. Niemniej jednak potrzebna jest pewna korekta – mając w perspektywie plebiscyt – do ewentualnych wyborów na urząd Prezydenta Starachowic przystąpił młody, energiczny, świetnie przygotowany bezpartyjny człowiek – to i tak przepadnie, bo ludzie boją się zmian. Wolą przewidywalną beznadzieję niż niepewny sukces.

Ktoś napisał, że „Polska to jedyny kraj, w którym na szczęście się czeka zamiast go szukać lub na nie zapracować” ma rację. Tragedią Starachowic jest to, że radni głosując kierują się bardziej dyscypliną partyjną niż realizowaniem obietnic / potrzeb mieszkańców. I to w tym temacie powinno odbyć się referendum…

Pozdrawiam i zapraszam do dyskusji,
b.

Komentarze: