Czy czujesz osaczenie przez Euro 2012?

Ostatnio gdzieś mignęło mi pytanie zawarte w tytule, które szczerze mówiąc zaskoczyło mnie, bo nigdy nie myślałam o tym w ten sposób, ale doszłam do wniosku, że moja odpowiedź jest jedna: NIE, nie czuję się osaczona przez Euro 2012, lecz raczej przez większą część mediów, które o owe osaczenie pytają i stwarzają różnego typu rankingi, np. „czy cieszysz się, że zbliżają się ME w Polsce?”, „czy wierzysz, że na czas mistrzostw wszystkie partie polityczne będą starały się zachowywać pokojowo?”. Szkoda jeszcze, że nie zadano pytania „czy wierzysz, że Stadion Narodowy nie zawali się w trakcie meczu Polaków?”.

Piszę to zniesmaczona i mocno rozgoryczona, bo wydaje mi się, że media i my, ich odbiorcy, skupiamy się na sprawach, które tak naprawdę oddalają nas od tematu głównego – a przecież najważniejsze jest to, że dosłownie za chwilę rozpocznie się wielkie piłkarskie święto, a my jesteśmy jego współgospodarzem. Zamiast rozmów o piłce nożnej, rozmawiamy o różnych innych sprawach, i tyczy się to nie tylko nas, Polaków. Kilka dni temu BBC pokazało program, który przedstawił Polskę jako centrum rasizmu, dodatkowo zawierał ostrzeżenie, że Anglicy mogą od nas „wrócić w trumnie”. Przykre jest to, że BBC popsuło świąteczny nastrój – i nie dlatego, że nie ma racji, bo oczywiście, że ma: w Polsce na wielu stadionach można spotkać się z przejawami rasizmu – ale dlatego, że puszcza program chwilę przed rozpoczęciem turnieju (bez statystyk przekazanych przez polską policję, bez rozmów z polskimi policjantami i dziennikarzami, które zostały nagrane) i nie daje czasu na dyskusję, jak i na sprostowanie kilku informacji. A tak nawiasem to kapitan zwycięzcy LM, reprezentant Anglii John Terry ma postawione zarzuty za swoje zachowanie rasistowskie względem innego angielskiego piłkarza, a po Euro stanie przed sądem i jakoś w BBC chyba wszyscy o tym zapomnieli.

Chciałabym, byśmy odeszli jednak od tych wszystkich dyskusji i zaczęli myśleć tylko o turnieju, bo powiedzmy sobie szczerze, w ciągu najbliższych kilkunastu lat nie odbędzie się w Polsce bardziej spektakularna impreza, niż Mistrzostwa Europy w piłce nożnej. Już przyleciały do nas poszczególne reprezentacje,  strefy kibica stoją wybudowane, bilety na otwarte treningi rozdane (przemilczę kompletny brak organizacji przy rozdawaniu wejściówek w Krakowie, bo nie chcę znowu wpaść w zły nastrój), za chwilę pojawią się zagraniczni kibice, a na polskich balkonach zawisną polskie flagi. Nie marudźmy, że „będzie wstyd, wiocha”, bo nie wiemy, jak to naprawdę będzie! Nie wstydźmy się tego, że będziemy gościć u siebie najlepsze drużyny Starego Kontynentu – bo nie mamy powodów do wstydu, stadiony wyglądają naprawdę fajnie (a jeszcze 5 lat temu słyszało się głosy, że reprezentacje będą grać na klepiskach), a polscy kibice są niezrównani, jeśli chodzi o doping.

            Nawet jeśli nie interesujesz się piłką, albo nie wierzysz w przyzwoity występ naszej reprezentacji, to i tak zaangażuj się w ten turniej – zapewniam, będzie mnóstwo emocji, wzruszeń i wspaniałych meczów!

PS. Czuję już przedsmak EURO – w Krakowie odbył się otwarty trening Włochów!

Komentarze:

Milena Piechowska Milena Piechowska pisze:

Tylko, że pytanie zawarte w artykule, który czytałam, sugerowało, że ta cała otoczka związana z Euro i sam turniej to coś złego, męczącego itd., to tytułowe „osaczenie” autor potraktował jako coś mało fajnego, stąd moja odpowiedź „nie” :)

Piotr Babicki Piotr Babicki pisze:

Ja zrozumiałem kontekst Milenko :) Zgadzamy się, że EURO – TAK, BIADOLENIE – NIE :)

P.S. Nie mogę już w pracy wysiedzieć…

Piotr Babicki Piotr Babicki pisze:

Na pytanie zawarte w temacie odpowiadam: TAK i dobrze mi z tym :) Bilety na mecze są, flagi i szalik też :)

P.S. Od poniedziałku pod moim oknem popołudniami defiluje autokar z Orłami Smudy w asyście dwóch samochodów policyjnych na sygnale. Wracają do hotelu z treningów :) I jak tu nie czuć atmosfery?