Publiczne wyznanie wiary moim okiem

Od kilku lat tradycją stało się, że z okazji rozpoczynającego się w Wielkiego Tygodnia odbywają się Drogi Krzyżowe ulicami miast. Jest to niewątpliwie ważne wydarzenie, w którym powinien uczestniczyć każdy chrześcijanin. Tylko obserwując zachowanie ludzi uczestniczących w tych wydarzeniach z roku na rok, zastanawiam się czy ludzie idący w tym ,,pochodzie’’ wiedzą tak naprawdę po co tam są…

Smutne jest to , że zamiast śpiewać pieśni odpowiednie do danego okresu liturgicznego, modlić się wraz z kapłanem prowadzącym, czy iść w milczeniu i poszanowaniu dla innych uczestników, ludzie coraz częściej urządzają sobie spotkania towarzyskie. Wymieniają się przepisami na nadchodzące święta, a nie pokazują swego świadectwa wiary.

Te same obserwacje i uwagi mogę śmiało odnieść do procesji, która odbywa się w Boże Ciało. Jak żartobliwie nazywana jest ona wśród moich znajomych – to swoisty pokaz mody. Smutne to stwierdzenie, ale niestety prawdziwe. Księży cieszy fakt, że wierni nadal uczestniczą w tradycyjnych obrzędach, ale moim zdaniem powinno głośno się mówić, czemu służy to publiczne wyznanie wiary.

Ja jako stosunkowo młoda katoliczka, bardzo często jestem zbulwersowana tym, jak ludzie zachowują się podczas Procesji Bożego Ciała lub tradycyjnej już w naszym mieście Drogi Krzyżowej ulicami. Oczywiście podczas tych ,,uroczystości’’ jest zawsze spora grupa osób, która wie w jakim celu tak naprawdę uczestniczy w tym wydarzeniu. Coraz częściej uczestnicy sami upominają się wzajemnie. Mam cichą nadzieję, że z roku na rok mieszkańcy naszego miasta zmienią swoje podejście, a raczej zachowanie.

Oczywiście wiem że wielu z Was, może się ze mną nie zgodzić. Dlatego bardzo zależy mi na poznaniu Waszej opinii na ten temat. Zachęcam do komentowania.

Komentarze:

Edyta Kasperska Edyta Kasperska pisze:

Niedługo mamy Boże Ciało, a wraz z nim pojawia się kwestia stosownego ubioru. Są miejsca, kiedy nawet mimo wysokiej temperatury na zewnątrz należy zadbać o odpowiedni strój i procesja Bożego Ciała, a dokładniej w ogóle miejsce jakim jest Kościół zobowiązuje do tego, żeby założyć spódnicę, która nie będzie wyglądała jak pasek do spodni, czy spodnie, które nie odsłonią przed ludźmi jaką bieliznę się nosi. Oczywiście kwestia ubioru w Kościele dotyczy przede wszystkim kobiet, choć panów to także się tyczy, bo zdarza się im przyjść w krótki spodenkach, co drażni moje oczy:)
Co do zachowania podczas procesji to zgadzam się, że wiele osób traktuje je jako towarzyskie schadzki i w takich przypadkach księża powinni reagować i ludziom przypominać z ambony po co idzie się na Drogę Krzyżową czy na procesję Bożego Ciała.

Nesyy pisze:

Zgadzam się w 100%. Sama w tym roku byłam z mężem na Męce Pańskiej na którą wybraliśmy się w Wielki Piątek. Przybycie na miejsce zajęło nam trochę czasu ale pragnęliśmy w skupieniu pomodlić się i przemyśleć wiele spraw. Niestety nie wszyscy podeszli do tego poważnie. Wiele osób przybyło w celach towarzyskich aby porozmawiać z koleżankami, poplotkować. Inni rozmawiali przez komórkę. Byłam strasznie zła. Jak można nie szanować cudzych uczuć. Porozmawiać można sobie w kawiarni albo pójść na spacer do parku. To nie miejsce i pora!!!

roberttof pisze:

Zachowanie ludzi nie dotyczy tylko procesji ale również sakramentów . Bardzo to smutne ale prawdziwe . Może nadszedł czas na oddzielenie ziarna od plew?