Autorytety na aucie?

Władysław Bartoszewski, Lech Wałęsa, Jan Paweł II, Adam Małysz, Roman Dmowski, Józef Piłsudski. Co łączy wymienione postacie oprócz wspólnej narodowości? Otóż dla różnych grup naszych współobywateli ww. osoby uchodzą najczęściej za tzw. autorytety.

Od wielu lat zastanawiam się, czy jest w Polsce osoba powszechnie szanowana, inteligentna i uczciwa, która mogłaby poszczycić się mianem „autorytetu ponad podziałami”? Najbliżej jest chyba Papież Jan Paweł II, chociaż mimo wysokiego odsetku katolików w naszym kraju, nie brak głosów krytycznych wobec Papieża Polaka, który lada chwila zostanie ogłoszony katolickim świętym.

I to mnie zawsze zastanawiało – na Zachodzie zazdroszczą nam Papieża, Wałęsy, Chopina, Małysza, Kubicy a ostatnio także Agnieszki Radwańskiej – a my jakoś staramy się ich wszystkich „sformatować” i ściągnąć do tzw. polskiego piekiełka. „Jemu się udało – a co ze mną? Przecież też ciężko pracuję!” – to chyba najczęściej powtarzane zdanie w naszym kraju, podsycane przez wszelkiej maści kolorowe pisma piszące o niebotycznych zarobkach naszych sportowców, polityków czy gwiazd estrady.

A kto jest Waszym autorytetem i co myślicie o „polskiej zazdrości dziedzicznej”? :)

b.

Komentarze:

Radek pisze:

Polska zazdrość – straszne słowa. Posunę się o krok dalej, my nie jesteśmy zazdrośni, jesteśmy zawistni.

Każdy człowiek chce być na piedestale. Miejsc na podium jest tylko trzy. Dużo łatwiej jest nam przetracić komuś kulasa i po jego ciele wejść na pudło, niż ciężką pracą wspiąć się na szczyt. Tak jest łatwiej, a my niestety jesteśmy leniwi. Poza tym z podwyższenia łatwiej patrzeć na czyjś upadek. Stojąc z boku łatwiej powiedzieć: „Był dobry, ale teraz jest do dupy”, i odwracając wzrok pójść w swoją stronę.

Wracając do tematu. Kto jest moim autorytetem? Hmmm…, chciałbym być jak kto? Nie chcę być jak ktoś!!! Chcę, żeby ludzie patrząc na mnie mówili: „To dobry człowiek”. I tylko tyle…