A może jednak warto…

Byłam raz w bardzo dziwnym teatrze… Kamienica na warszawskiej Pradze. Przerobiono mieszkanie, być może połączono nawet dwa i zrobiono tam teatr. Obite czarnymi materiałami okna i ściany, kilka ławek na podestach, kilka reflektorów. Ot i cały teatr. Chętnie bym sobie taki zrobiła w domu. Nawet okna nie były jakoś specjalnie uszczelnione, bo z zewnątrz dochodziły odgłosy przejeżdżających tramwajów.

Ale właśnie tam, na twardej ławce, ze stukotem tramwajowych kół w tle, doświadczyłam teatru. Takiego, według mnie, prawdziwego, bo MAGICZNEGO i PIĘKNEGO. Wiem, że słowo „piękny” nic nie mówi. „Magiczny” tym bardziej. Już tłumaczę, o co chodzi.

Całkiem niedawno w Teatrze Telewizji zobaczyłam pewien spektakl, z którego pamiętam obrazy: kobieta w białych kozakach, która śpiewa którąś z piosenek tzw. patriotycznych, inna opowiada coś o dziecku, które wyrzuciła na balkon w zimie, a w tle chodzi facet trzymający torbę z B. Może i ten spektakl mówi o rzeczach ważnych, skłania do refleksji na tematy dotyczące nas wszystkich, takich na czasie, drażni, prowokuje, niektórych i nawet zachwyca (jak wyczytałam u niezawodnych recenzentów), ale ja zapamiętałam tylko tę reklamówkę z B. Po 15 minutach wyłączyłam telewizor. To nie mój teatr. Nie mam ochoty na teatr, który ktoś opowiada historie rodem z brukowca, wykrzykuje hasła o Polsce, zakłada strój kibica, naśmiewa się z „moherów”, wymachuje mi przed nosem flagą albo przeżywa historie rodem z Harlequina. Nie chcę, nie oglądam, nie polecam.

Ale wróćmy do mojej kamienicy. Człowiek i Lalka. Spektakl złożony był z obrazów, które aktor tworzył przy muzyce Arvo Pärta. Ktoś by powiedział: wielkie cuda! animuje Lalkę. A właśnie, że cuda! Bo siedzisz, patrzysz i nie wiesz, kto jest bardziej ludzki – Lalka czy ten Człowiek. Kto kogo prowadzi, kto kim kieruje? Myślisz: o czym to jest? O miłości? O strachu? O mnie? O moim życiu? Zaczynasz w myślach układać historie. Dla każdego jest pewnie o czymś innym i to jest najpiękniejsze – pod tę magię można podłożyć swoją wrażliwość. Prostota, Piękno i Magia. Wyszłam z tego dziwnego teatru i długo nie mogłam otrząsnąć się z wrażenia.

Dlatego myślę, że warto chodzić do teatru. Oczywiście, z sympatii dlań, a nie by pokazać znajomym, że chamami nie jesteśmy. Nawet, jeśli na kilkadziesiąt spektakli tylko ten jeden sprawi, że poczujemy się tak ja na „Homeworku” Marcina Jarnuszkiewicza.

Komentarze:

Dorota "Doriss" Lesiak Doriss pisze:

Nie chodziło mi o Teatr Kamienica (który o „opisany klimat” raczej nie podejrzewam) , a o teatr w kamienicy, a dokładnie o Teatr Academia. Nie jestem z Warszawy, tylko ze Starachowic, ale mimo to wiem, dokąd chodzę :). To wina niefortunnej pisowni/interpunkcji. Dziękuję za czujność :)

michał pisze:

w kwestii formalnej, teatr Kamienica jest na granicy Śródmieścia, na Pradze jest ewentualnie Wytwórnia-jeśli chodzi o teatr w opisanym klimacie.