Paul McCartney – Kisses on the bottom

Paul McCartney … tej osoby chyba nikomu nie trzeba przedstawiać. Genialny chłopiec, a właściwie już dziadeczek z Liverpoolu, wydał ostatnio płytę. „Kisses On The Bottom”, bo tak płyta się zowie. Jest naprawdę przyjemna. Przyjemna nie tylko dla odbiorcy. Można odczuć, jak Sir Paul bawi się śpiewając kawałki, przy których się wychował.

Poza standardami na płycie znajdziemy, dwie zupełnie nowe kompozycje mistrza. „My Valentine”, które mogliśmy słyszeć w liście radiowej Trójki oraz „Only Our Hearts”. Dodatkowo, w utworach tych poza Paulem, grają takie postacie jak Eric Clapton czy Stevie Wonder.

I mimo, że głos McCartneya, nie jest ten sam co chociażby pod koniec lato 90tych, to i tak staruszek daje radę. Rytmiczne „szorowanie” perkusji, zaprawione jazzowymi akordami. A i czasem sekcja smyczkowa się przewinie. Tytułowe „pocałunki” bardzo delikatne, gładkie i harmonijne. Klimat mocno swingowy, kojarzący mi się z poniektórymi filmami Allena.

Korzystając z okazji, chcę zachęcić również do przesłuchania innych płyt Paula McCartneya (np.„Band on the run”, „ Ram” i „Pipes of Peace”). Gość znajduje się na liście 100 żyjących geniuszy, więc musi być coś na rzeczy.
Miłego słuchania!

Komentarze:

Roma pisze:

Miód na moje uszy… :)

Wiktoria_16 pisze:

bardzo przyjemna muzyczka ! dzięki za polecenie :*