e-50+

Pisałem ostatnio o Starachowicach, a więc o skali mikro. Pozwólcie, że skupię się teraz na większym organizmie, a mianowicie na Polsce. Pewien król Polski uznał jakiś czas temu, że z Warszawy widać Polskę najlepiej ustanawiając ją stolicą naszego kraju, więc nie mógłbym sobie odmówić możliwości rzucenia okiem na Polskę korzystając z okoliczności mieszkania w stolicy.

Mamy demokrację. To znaczy większość osób mówi, że mamy. Inni twierdzą, że mamy d***krację (pozdrawiam Janusza Korwina-Mikkkego), jeszcze inni, że zbliżamy się do totalitaryzmu (pozdrawiam pragnącego zachować anonimowość Jarosława z Żoliborza). Natomiast już drugą kadencję miłościwie nam panujący zgodnie twierdzą, że wszystko z demokracją kwitnie, dlatego mamy być wkrótce zieloną wyspą (oby nie Greenlandią).

Podobno statystyczny Polak nie istnieje – jakby tego było mało jeden z najwybitniejszych polskich socjologów Florian Znaniecki twierdził, że „istnieje małe kłamstwo, trochę większe kłamstwo no i statystyka”. Ja jednak pozwolę sobie przytoczyć parę badań. Wg raportu World Internet Project 2/3 Polaków korzysta z Internetu. Nie będę się rozwodził nad tym czy to dużo czy mało – skupię się na 1/3 która nie zwykła romansować z globalną siecią.

Dlaczego aż 1/3? Powiecie pewnie: reszta nie ma dostępu, bo budowa infrastruktury w Polsce ciągnie się w nieskończoność i jest niesamowicie droga? To też, ale spora część z tej 1/3 najzwyczajniej w świecie nie widzi potrzeby korzystania z internetu. Przyglądając się trochę tej grupie nie można nie zwrócić uwagi na wiek respondentów – lwia część to osoby po 50. roku życia.

Czy mnie to dziwi? W ogóle – osoby te wychodzą z założenia, że do tej pory świetnie radziły sobie bez internetu, więc nie chcą być uszczęśliwiane na siłę. I tutaj mam wrażenie, że jest trochę jak z moją jazdą na nartach. Nie próbowałem – nie znam – nie chcę.

W związku z powyższym myślę, że powinna być przeprowadzona rzetelna edukacja związana z korzyściami, ale także z niebezpieczeństwami korzystania z internetu. Nie twierdzę, że internet diametralnie zmieni życie ludzi po 50. roku życia, ale pewnie kilka rzeczy ułatwi – od sprawdzenia wyników Lotto po budowanie społeczności osób w tym samym wieku i tych samych zainteresowaniach (dla naszego pokolenia czegoś tak oczywistego).

Trzymam kciuki za 50+ w internecie ! :-)

b.

Komentarze:

Bartek T. Czapka Bartek T. Czapka pisze:

No dobra a napiszcie jak to jest w Waszym środowisku? Pracujecie ze starszymi osobami, które ogarniają Internet? A Wasi Rodzice, Dziadkowie? Bardzo mnie ciekawi czy ktoś z Was ma doświadczenie w pokazywaniu naszym starszym bliskim idei i sposobu korzystania z Internetu.

b.

Paweł "TuptuS" Kaput Paweł "TuptuS" Kaput pisze:

Nie dziwmy się, że Państwo nie dba o to aby „starsze pokolenie” poznawało internet. Bo to ono ma głos wyborczy i jeśli taki np. Jan Kowalski słucha tylko propagandy, będzie pod działaniem mass mediów itp. To wiadomo iż zagłosuje na daną partię. A gdyby tak nie daj Boże zaczął czytać niezależne media? Zaczął szukać, dowiedziałby się jak jest na prawdę i jak ta rzeczywistość różni się od rzeczywistości jaką podaje TVN?! To byłoby okropne! Szczególnie dla ludzi którzy stoją na czele aparatu, który nas wyzyskuje.

PawelM pisze:

„miałeś Kraków w dupie, teraz stój na słupie” ;)
btw. odnosząc się do Twojego – skądinąd bardzo słusznego – postulatu, uważam, że edukacja +50 jest zadaniem bardzo trudnym i raczej nie ma sensu w tej grupie przeprowadzać jej w formie jakiejś zmasowanej, ofensywnej promocji internetu. Ja zauważam u wielu osób w tym wieku zupełnie inne podejście mentalne, takie, które raczej odstręcza od kontaktów z siecią.
Natomiast podobają mi się pomysły typu uniwersytet trzeciego wieku i tam można wrzucać tej tematyki więcej.

b pisze:

Nowości są po to żeby z nich korzystać. Jeśli nie internet, to dlaczego samochód, kablówka i kuchenka mikrofalowa?
Trzymam kciuki za 1/3 rodaków. Oby przekonali się do sieci i zajrzeli także do nas :)

ik pisze:

Pełna zgoda, tylko nie chodzi wyłącznie o stosunek tej 1/3 do internetu, ale do komputera w ogóle, na zasadzie: nie próbowałem-nie znam-nie chcę. Ja wiem, że ciężko w to uwierzyć. Nie chcą się wcale uczyć obsługi komputera. Przykład? Mój ojciec, samotny emeryt, mgr inż. po Politechnice Gliwickiej, Ma w mieszkaniu 2 komputery. Oba stoją … na szafie. I co? i nic…