Chcieć to móc

Jest to mój pierwszy wpis i w sumie nie wiem o czym napisać.  Napiszę o tym dlaczego „Chcieć to móc.” Ostatnio wziąłem się za czytanie książek i w wielu z nich powtarzane było w/w zdanie.  Pięknie rozwinął je Paulo Coelho: „kiedy czegoś gorąco pragniesz to cały wszechświat działa potajemnie by udało ci się to osiągnąć.”

Ostatnio przekonałem się, iż to zdanie nie zostało wypowiedziane tylko po to, aby wprowadzić w filozoficzny nastrój podchmielone towarzystwo, ale dlatego że niesie za sobą jakąś prawdę. Jako iż teoria rzadko kiedy trafia do ludzi, opowiem jak wyglądało to u mnie w praktyce.

Pewnego dnia siedząc w szkole rozmyślałem co mam dzisiaj do zrobienia. Oczekując kolejnego dzwonka przypomniałem sobie o wspaniałej akcji charytatywnej, mającej na celu zebranie datków potrzebnych na budowę przedszkola w Afryce. Kiedy coraz bardziej rozmyślałem jak mógłbym tu pomóc, bo w sumie szczytny cel, wpadały mi do głowy kolejno różne pomysły. Od skrajnych typu „zastaw dom rodziców i przekaż pieniążki”, po totalnie głupie jak „siedź i czekaj aż samo przyjdzie”. W końcu jednak wpadł mi do głowy taki pomysł: „a może by tak w szkole zrobić taką zbiórkę?” Czemu nie – pomyślałem – wystarczy tylko przekonać Panią Dyrektor, że to ma sens i wniesie więcej dobrego niż złego. Tak więc zadowolony na przerwie udałem się do Pani Dyrektor i omówiłem z Nią sprawę.  Wyraziła szczerą chęć zaangażowania w akcję, więc zacząłem tworzyć pierwszy plan działania. W międzyczasie skontaktowałem się z głównym twórcą tej akcji, prosząc o zgodę do podjęcia inicjatywy.  Ogółem uzyskałem wszystko czego chciałem. Plan działania został już spisany, a przede mną ostatnia rozmowa z Panią Dyrektor,  po której mam nadzieję „słowo ciałem się stanie”. Inaczej mówiąc zaczniemy działać.

Komentarze:

Paweł "TuptuS" Kaput Paweł Kaput pisze:

Drogi Wieśku proszę odpowiedz mi co jest w tym żenującego, iż staram się pomóc innym?

Zacytuję tutaj fragment wpisu Bartka T. Czapki, który osobiście bardzo mi się spodobał. Wyjawia on nam pewną prawdę często o nas samych.

„Mam dla Was za­danie do­mowe — za­py­tajcie swoich zna­jo­mych, którzy miesz­kają w Sta­ra­cho­wi­cach dla­czego nie za­łożą wła­snej firmy, nie spró­bują czegoś in­nego niż tylko po­zornie spo­koj­nego życia z pracą w fa­bryce od 7–15? Od­po­wiedź jest prosta — bo nie wierzą w siebie a ich am­bicja prze­grywa z cechą, która w Sta­ra­cho­wi­cach jest wszech­obecna — mal­kon­tenc­twem. Jak za­ło­żysz re­stau­rację to będą na­rzekać, że wolą KFC. Jak za­ło­żysz fast-​fooda to będą na­rzekać, że nie­zdrowe i że gorsze od KFC (!). Dla­czego tak jest? Bo po­zycja członka loży szy­derców jest za­wsze wy­god­niejsza niż pio­niera — pio­nier ma zwykle strzały w ple­cach, bo coś robi po raz pierwszy. W nor­mal­nych spo­łecz­no­ściach glo­ry­fi­kuje się ludzi, którzy coś osią­gnęli. U nas zaś będą Ci bić brawa, bo mniej lub bar­dziej su­biek­tywnie zje­chałeś kogoś, kto chciał co­kol­wiek w tym umie­ra­jącym mie­ście zrobić. W końcu słowa nic nie kosztują…”

Źródło: http://www.jes.org.pl/2012/02/19/na-poczatek-o-najwazniejszym/

Igor pisze:

Nie martw się Pawle… psy szczekają a karawana jedzie dalej. Zawsze jest tak, że gdy chcesz coś zrobić, zlatuje się cała chmara, maruderów i oponentów. Grunt to brnąć do przodu ;) I nawet jeśli innym się pomysły wydają głupie, to oni za Ciebie życia nie przeżyją.

wiesiek pisze:

żenada