Tango 1982

W związku z oscarową galą, która odbędzie się już 26 lutego, chciałam przywołać dość zabawną historyjkę, którą opowiedział nam pewnego dnia  dyrektor  łódzkiego Studia SE-MA- FOR.

W 1982 roku  polski reżyser i operator Zbigniew Rybczyński  otrzymał Oscara za film „Tango” w kategorii najlepsza animacja krótkometrażowa.  Jako że czasy były trudne, Pan Zbigniew nie miał pieniędzy na eleganckie obuwie. Podczas gali postanowił ostudzić emocje i wyjść zapalić papieroska. Gdy chciał wrócić, okazało się, że ochrona nie chce go wpuścić do środka.  Podobno jedyne, co pan Zbigniew potrafił powiedzieć po angielsku to „I have Oscar!”. Niestety, ochroniarze spoglądając na wygląd i obuwie jakoś nie potrafili uwierzyć w słowa pana Zbigniewa. Zdenerwowany reżyser kopnął jednego z ochroniarzy i tym sposobem jako pierwszy w historii, spędził noc po rozdaniu Oscarów w areszcie!

Polskich akcentów w historii Oscarów było całkiem sporo. W 1993 roku  Oscara otrzymali Janusz Kamiński za najlepsze zdjęcia do filmu „ Lista Schindlera” oraz Ewa Braun i Allan Starski za scenografię również do „Listy Schindlera”. W 1998 roku znowu Janusz Kamiński za najlepsze zdjęcia do filmu „Szeregowiec Ryan”. W 2000 roku za całokształt twórczości nagrodzony został Andrzej Wajda. Potem Roman Polański zdobył Oscara za reżyserię „Pianisty”, a 2004 rok to nagroda dla Jana A.P Kaczmarka za muzykę do filmu „Marzyciel”.

W tym roku trzymamy kciuki za niezwykły film Agnieszki Holland „W ciemności” (który niewątpliwie na tę nagrodę zasługuje) oraz za  Janusza Kamińskiego, który nominowany jest w kategorii najlepsze zdjęcia, za film Stevena Spielberga „Czas wojny”.

No i oczywiście polecam obejrzenie filmu „Tango” pana Zbigniewa Rybczyńskiego!

Komentarze:

Piotr Babicki Piotr Babicki pisze:

P. S. Właśnie przeczytałem w którymś z archiwalnych numerów tygodnika „Wprost” wywiad z Januszem Kamińskim. Opowiedział historię o tym jak po otrzymaniu pierwszej statuetki… postanowił ostudzić emocje i wyjść zapalić papieroska :) Ten polski zdobywca Oscara nie popełnił błędu Zbigniewa Rybczyńskiego. Wyszedł z Oscarem w ręce i… zapalił w miejscu gdzie było to zabronione. Ochroniarz skwitował to tekstem: „Teraz już możesz tu zapalić” :) Pozdrawiam.

Piotr Babicki Piotr Babicki pisze:

Nie oglądałem „Rozstania” (ale zamierzam). Oglądałem natomiast „W ciemności”. Pozwolę sobie nie zgodzić się z Tobą Michale. Uważam, że teza o „politycznych” pobudkach przyznania nagrody „Rozstaniu” jest zupełnie nieuprawniona :) Po pierwsze Ameryka (wraz z Izraelem) są w przededniu wojny z Iranem. Po co mieliby pompować nagrodę we wroga? Po drugie wszystkie recenzje są zgodne – jest to podobno film wybitny. Czy ktoś z czytających reJEStrator może oglądał i chciałby się podzielić wrażeniami?
Wreszcie po trzecie… „W ciemności”. To jest dopiero film, który gdyby otrzymał Oscara, mogłoby to być interpretowane jako decyzja polityczna. Wszak jest to film o tragedii, (ale i małym zwycięstwie) Żydów, w najstraszniejszym nich czasie. Wiadomo, że tego rodzaju filmy są przez Akademię wysoko oceniane (Lista Schindlera, Pianista…). Pochodzenie oceniających gra istotną rolę w tych wyborach. A jednak „W ciemności” przepadł. Znaczy był gorszy.

Kibicowałem Agnieszce Holland z całego serca, ale tylko z dwóch względów – dlatego że jest Polką i aby docenić znakomitą kreację Roberta Więckiewicza.
Poza tym „W ciemności” oceniam jako kiepski film. W ogóle mnie nie wzruszył (dla odmiany na Pianiście płakałem jak bóbr) , nie trzymał w napięciu (poza jedną sceną, gdy córka Sochy wyjawia, że owoce są dla „Żydków”), dłużył mi się, a jego momentami absurdalne dialogi mnie denerwowały ( „To Jezus też był Żydem?”). Cieszę się natomiast że go obejrzałem. Mogę z czystym sumieniem nie polecić. Pozdrawiam.

Michał Minda Minda pisze:

I Oscar leci do Iranu. Krótko mówiąc – polityka. Jednak gaz łupkowy jest niczym wobec ropy i kontraktów, które czekają w tamtej części świata. Patrząc na to co się w ostatnich latach dzieje na festiwalach, nie zdziwiłoby mnie tłumaczenie któregoś z członków Akademii, że powodem są nieumalowane włosy p. Agnieszki. Wszak jakby to wyglądało w gazetach?