Płyty

Na wstępie chciałem powitać wszystkich melomanów odwiedzających stronkę JES. Trochę zajęło mi zanim zdecydowałem się o czym by napisać (w końcu muzyka to dość obszerna dziedzina).

Towarzyszy nam ona od dawien dawna i miejmy nadzieje,  jeszcze jakiś czas nam potowarzyszy (przynajmniej ta dobra). Jednak, mimo ,tak długiego stażu muzycznego ludzkości, zapisywanie muzyki na różne nośniki zostało wprowadzone nie tak dawno .  I to jest właśnie ciekawe. Weźmy takiego Mozarta czy Beethovena… w ich czasach, przeciętny Kowalski, musiał się wybrać do filharmonii aby posłuchać swojej ulubionej symfonii czy kantaty … a jak każdy wie, z filharmonią różnie bywa (zwłaszcza jeśli chodzi o czasy Mozartowskie). No a teraz? Słuchać każdy może, trochę lepiej, lub trochę gorzej.  Wystarczy ukraść komputer i podłączyć się do sieci sąsiada by pozyskać ukochaną symfonię. Bądź dla bardziej leniwych (aczkolwiek posiadających pieniądze)… kupić płytę.

I właśnie tej cząstki myśli muzycznej mam zamiar się tknąć.

Płyty …

Z racji tego, że cały JES ma mieć charakter pozytywny, będę opisywał płyty, które w jakiś sposób moją uwagę zwróciły na siebie ( pozytywnie). Rzecz jasna „co kraj to obyczaj” a jak powiada babcia mojego dobrego kolegi Piotrka K. „każdy ch*j ma swój strój” uprzedzam, iż czytacie i  słuchacie na własne ryzyko. A o gustach się podobno nie dyskutuje (choć to kwestia dyskusyjna).

Zaczynajmy więc!

Ostatnio przechodząc się po Empiku doświadczyłem naprawdę dziwnego uczucia. Czuliście się kiedyś obserwowani? Jakby ktoś śledził Wasz każdy ruch? Bo właśnie tak się czułem. I zanim się zorientowałem do kogo te małe zjarane oczka należą, już miałem w ręku składankę (z fajnie przerobioną w photoshopie głową Boba Dylana na okładce).

Chimes of Freedom. The Songs of Bob Dylan” to 4-ro płytowa składanka, wydana z okazji 50-tej rocznicy działalności organizacji Amnesty International, na której znajdziemy aż 80-ciu przeróżnych artystów kołwerujących każdemu znanego ( a jak nie znanego to się nie przyznawać ) Boba Dylana. Diana Krall z „Simple Twist of Fate” … wybornie. Dave Matthews Band w wykonaniu „All Along the Watchtower” … genialnie. Miley Cyrus  śpiewająca  „You’re Gonna Make Me Lonesome When You Go” … słodko!

Gama wykonawców jest naprawdę szeroka i choćby dlatego warto sięgnąć po tę składankę i przesłuchać alternatywnych wersji protest songów. Zróbmy to dla Boba, zróbmy to dla siebie. Co ciekawe, niektórzy artyści, tak bardzo postarali się o przerobienie oryginału, że zmienili nawet melodię utworu… (  np. „Blowin’ in the Wind” … doprawdy dziwny cover )

Inni za to zaintrygowali mnie ciekawymi aranżacjami. Tutaj wielkie ukłony dla Pana Lennego Kravitza. Włączając „Rainy Day Women #12 & 35” zapachniało w koło moich głośników, starym poczciwym jazzem prosto z Nowego Orleanu. Aranż pierwsza klasa, przenoszący do (bodajże) pierwszej sceny z filmu „Żyj i pozwól umrzeć”. Całą składankę wieńczy utwór w wykonaniu samego Dylana. Ku pewnie wielkiemu zaskoczeniu, utworem tym jest „Chimes of Freedom”.

I tylko się rozsiąść na podłodze, ze szklaneczką czystej de luxe zmieszanej z jakimś sokiem i zawołać Pana Tamburyna by zagrał nam swoją pieśń.

Słuchajcie i trzymajcie się !

Komentarze:

Oli pisze:

W związku z ACTA z pozyskiwaniem muzyki może być w najbliższym czasie nieco gorzej aczkolwiek wciąż istnieją zwolennicy oryginalnych płyt i właśnie nabycie takiej wymaga choćby odrobiny wysiłku, pomijając już kwestię pieniędzy. Trzeba naprawdę lubić taką formę zapisu muzyki i chcieć być w posiadaniu takowej żeby ruszyć tyłek z domu i poszperać między półkami choćby empiku. Ale mniejsza o to. Ciekawą rzeczą mogą być reedycje płyt swojego rodzaju ikon polskiej muzyki jak Republika czy Sztywny Pal Azji. Co do pierwszego, reedycja powodowana była po pierwsze 30leciem istnienia zespołu, a także już 10tym rokiem od śmierci frontmana, Grzegorza Ciechowskiego (22 grudnia) . Na półkach sklepów muzycznych można znaleźć praktycznie wszystkie płyty Republiki oraz niektóre solowe Obywatela G.C. Myślę, że Ciechowski naprawdę dla nikogo nie jest anonimowy, co z resztą nie dzieje się bez powodu. Oczywiście nie każdy musi być nim zafascynowany, jednak sądzę, że warto byłoby odnotować skalę jego działań w zespole, jak i samego zespołu. Co zaś się tyczy Sztywnego, w zeszłym roku zespół obchodził 25lecie. W ich przypadku w reedycji ukazało się 6 płyt, wszystkie regularne albumy. Ważniejszą z nich jest bez wątpienia „Europa i Azja”, której przy okazji jestem szczęśliwą posiadaczką. Naturalnie, nikomu nie można narzucać rodzaju słuchanej muzyki ale jest chyba co najmniej kilku sztandarowych wykonawców, których po prostu nie wypada nie znać.

Kacper Celuch Kacper pisze:

Do tego dodał bym jeszcze Klausa Mitffocha, który wniósł sporo do polskiego rocka za sprawą płyty o nazwie identycznej jak nazwa zespołu. Kolejny band wart uwagi to Voo Voo, z Waglewskim na czele. Świetne kawałki, świetne aranże i świetne nagrania ( o koncertach niestety się nie wypowiem , gdyż nie miałem szczęścia zawitać ).

Co do płyt które warto przesłuchać, to dziś dostanie ich nie jest problemem . Internet oraz sklepy muzyczne są na prawdę dobrze zaopatrzone i raczej bez problemu można znaleźć interesujące nas pozycje. Grunt to poszukać i posłuchać.