Odwagi!

Idę ulicą… mijam ludzi w jeansach, ciemnych kurtkach, klasycznym obuwiu… Szarość… przeciętność… brak oryginalności… Takie właśnie Starachowice pamiętam z czasów dorastania… I chodź od tamtej pory upłynęło już trochę czasu, to w tej kwestii niewiele się zmieniło. Kiedy wracam do swojego rodzinnego miasta, mam wrażenie, że emanuje przygnębieniem.

Dlaczego tak jest? Czy powodem jest znikoma ilość sklepów z modną sieciówkową odzieżą, czy może niskie zarobki, a może w końcu brak popularyzacji modnych trendów wśród naszego lokalnego społeczeństwa? Ludzie boją się wyróżniać. Idąc ubranym w modne soczysto- kolorowe buty czy sukienkę, jesteś sprawcą wielkiego wydarzenia na mieście. Spojrzenia ludzi będą Ci towarzyszyć przez całą Twoją drogę starachowickimi ulicami. Osobiście doświadczyłam już takich sytuacji kilka razy. W szczególności starsze panie bardzo chętnie skomentują wyróżniający się ubiór. Czy oznacza to brak tolerancji starachowiczan?

Mimo, że globalizacja w modzie dotarła już do młodszych pokoleń naszego miasta, to jednak nadal są to tylko jednostki. Zauważyłam, że przyjeżdżając na jakiekolwiek rodzinne święta widać jest różnicę w ubiorach ludzi na naszych ulicach. Wtedy to studenci wracają z większych miast i to oni emanują pozytywną modową energią. Kiedy tylko oni wyjadą, starachowiczanie znowu tracą na wizualnej wartości. Dlaczego mieszkańcy naszego miasta ubierają się bardzo zachowawczo? Dlaczego boją się wyrazić swojej osobowości ubiorem? Przecież nasz styl odzwierciedla nas samych, jest naszą wizytówką…

Komentarze:

przemyslaw pisze:

podzielam zdanie autorki :)

/P

Bartek T. Czapka Bartek T. Czapka pisze:

I jak zwykle wyjdę na ignoranta pisząc, że nie przywiązuję do mojego ubioru zbytniego wpływu. Oczywiście, jeśli wiąże się on z obowiązkami zawodowymi (spotkanie biznesowe, wystąpienie na konferencji) to wtedy staram się wyglądać schludnie, ale nie szaleję z dodatkami i nie spędzam 1,5 h na wyborze krawata do koszuli. Czy to dlatego, że jestem zaledwie mężczyzną? :)

b.

Adria Ferenc Adria pisze:

Pani Milenko, bardzo dziękuję za ciekawą opinię i spostrzeżenia :) Jak najbardziej szanuję wielbicieli czerni, bo sama też kiedyś miałam taki etap w życiu :)) Mój pierwszy post ma charakter bardziej tezy, przyznam szczerze napisanej trochę z premedytacją, do której chciałabym, aby Państwo odnieśli się w taki sposób jak czują :) Im więcej jest Państwa opinii, że tak nie jest, tym bardziej mnie to cieszy :)) Mogę być tylko dumna, że Starachowiczanie świadomie wybierają swój modowy wizerunek i wiedzą co nim przekazują :)) Zapraszam Panią Milenkę do dyskusji w kolejnych postach, gdzie będziemy analizować co będzie modne w sezonie wiosna/lato 2012 i bardzo chętnie poczytam co o tym myślą fani czerni :)) pozdrawiam serdecznie :)

Milena Piechowska Milena pisze:

Ja także nie mogę się zgodzić z tym, że ludziom brak odwagi; może brak bardziej chęci, ale na pewno nie odwagi. Ubiór jest sposobem na wyrażenie siebie, więc – czasami – być może „ciemne kurtki, klasyczne obuwie”, o których piszesz, to właśnie świadomy wybór, np. spowodowany chęcią wmieszania się w tłum, ze względu na swój charakter, albo działanie z premedytacją w imię protestu dla najnowszych trendów? Ja znam wiele takich osób, więc generalizować nie można. Poza tym są ludzie, którzy nie są przekonani do kolorowych ubrań z bardzo prostego powodu: nie lubią rzeczy kolorowych, kolor czarny i szarości najlepiej ukazują ich wewnętrzne życie, dla niektórych hasło „czarny to nie kolor, czarny to styl życia” jest hasłem obowiązującym w życiu ;) I powinno się to uszanować. Pisałam to ja, zwolenniczka czerni :)

Adria Ferenc Adria pisze:

Bardzo się cieszę, że mój pierwszy post wzbudził chociaż odrobinę kontrowersji i że niektórzy z Was po prostu się z nim nie zgadzają :) Oznacza to, że coś jednak zaczyna się zmieniać i starachowiczanie zaczynają bawić się modą oraz że tak jak wypowiedziała się Pani wyżej, przekonują się do kolorowych ubiorów. Oby więcej tego typu eksperymentów na ulicach, a na pewno będzie pozytywnie :)
Jeśli chodzi o popularyzację modnych trendów, to chodziło mi bardziej o aktywne promowanie modowe typu pokazy, warsztaty stylizacji itp., a nie o medialną formę, do której tak jak wyżej Pani zauważyła Starachowiczanie niewątpliwie mają dostęp. W naszym mieście niestety mało jest organizowanych wydarzeń promujących modowe trendy…

Eklerka pisze:

ja również się nie zgadzam. wystarczy wyjść na ulice naszego miasta i trochę poobserwować, a nietrudno zauważyć, że starachowiczanie przekonują się do kolorowego ubioru. nie mówię tu o 60-letnich kobietach, które młodość przeżywały w latach szarości (nie tylko odzieżowej). ich przekonań się nie zmieni, na szczęście!
co do popularyzacji trendów. mamy taki sam dostęp do kolorowej prasy, telewizji i internetu jak każdy inny człowiek na tej planecie, nie sądzę więc, że nowości do nas nie docierają.
pozdrawiam:)

216 pisze:

Nie zgadzam się.