Euroklęska

Euro 2012 miało być dla Polski szansą na wielką rozbudowę dróg i kolei. Ambitne plany zakończyły się klęska. Mało tego – na często bezmyślnie prowadzonych inwestycjach w kilku regionach traci cala reszta kraju.

Najprawdopodobniej przez najbliższe kilka lat nie doczekamy się przebudowy drogi krajowej nr 42 w rejonie naszego miasta. Pieniądze były potrzebne na mityczne inwestycje związane z Euro 2012. W takiej sytuacji w kategoriach cudu należy traktować porządny remont linii kolejowej ze Skarżyska w kierunku Sandomierza, choć na razie przerwany w Ćmielowie.

Ale nie tylko Starachowice zostały pokrzywdzone. Wiele innych inwestycji infrastrukturalnych, które uznano za „nieprzydatne na okoliczność Euro 2012” zostało odłożonych na półkę. Wspomnijmy histerię po wycofaniu się chińczyków z budowy autostrady A2. „Jak kibice dojadą na euro” – biadolili dziennikarze. Chyba najlepszej odpowiedzi na to pytanie udzielił ekspert od spraw transportu Adrian Furgalski: „Normalnie. Przecież są inne drogi, pociągi i samoloty”. Można dodać, że kibice skorzystają ze środków komunikacji, które milionom zwykłych Polaków muszą wystarczyć na co dzień. Szkoda, że media i politycy nie ubolewają nad losem np. pasażerów pociągów na trasie Katowice-Kraków, którzy odcinek 73 kilometrów pokonują w…2 godziny i 15 minut. A i tak zazwyczaj kończą trasę spóźnione. Spójrzmy jeszcze gdzieś indziej. Od lat mieszkańcy Lublina dopraszają się o remont drogi i linii kolejowej, które łączą ich miasto z Warszawą. Na razie bez efektu. W ogóle Polska wschodnia nie ma w ostatnich latach szczęścia do dużych inwestycji rządowych. Co bardziej złośliwi przebąkują, że to kara za nie dość duże poparcie udzielane przez mieszkańców tej części Polski partii władzy…

Problem drugi: jeśli już wielkie inwestycje powstają tam gdzie powstają, to czy przynajmniej nie mogą być wykonane porządnie? Chyba nie mogą .Obsesyjna pogoń za terminami (Euro!, Euro!) prowadzi do absurdów. Oto na dworcu w Poznaniu beton wylewany był przy temperaturze… – 25 stopni! Czas, czas, czas. Na budowie A2 pęka podbudowa, bo firmy wykonujące roboty pod naciskiem urzędników kładły asfalt zimą . Na dopiero co wyremontowanych peronach dworca Kraków Główny użytkownicy forum Skyscraper znaleźli kilkadziesiąt niedoróbek. O Dworcu Centralnym w Warszawie szkoda wspominać. Remont za 22 miliony i strugi wody zalewające perony podczas deszczu czy roztopów, co autor tego tekstu obserwował w czasie ostatniej odwilży.

Czy autostradę będzie trzeba remontować za kilka lat? Kiedy dworce będą potrzebowały kolejnych „rewitalizacji”? Za rok?  Za dwa? Nieważne. Kto za to zapłaci? Też nie ważne. Ważne, że minister infrastruktury i „ministra” sportubędą mogli odstroić sukces – dworce wyremontowane, autostrady „przejezdne”, Polska do Euro przygotowała się znakomicie…

Komentarze:

Michał Minda Michał Minda pisze:

Należałoby zwrócić też uwagę na „spuściznę”, którą mamy po wszystkich poprzednich opcjach pełniących władzę (ciągle zmienianych). A ponad to wszystko na kilkadziesiąt lat zastoju, który odcisnął tak duże piętno nie tylko na infrastrukturze, ale też na postrzeganiu rzeczywistości przez Polaków. Zachód jest przykładem na który patrzeć powinniśmy, to fakt. Niestety większość z nas nie bierze pod uwagę, iż oni raczej remontują (czyli utrzymują i modernizują), podczas gdy my Polacy musimy wszystko budować od podstaw.
Zaznaczam, że wcale nie podoba mi się obecny stan. Co więcej, jestem chyba jeszcze w gorszej sytuacji niż Wy. Pociągu do Rzeszowa nie mam (chyba, że przez Kraków), ale autobusy mam. Aż dwa: TST -> RZ ok 6 rano i 12 w południe, RZ -> TST ok 15 i 16. Rzeszów to tylko 160 km krajową 9, samochodem ok dwie, dwie i pół godzinki – autobus jedzie tylko cztery… Jest na co narzekać. Jest na co krzyczeć i wrzeszczeć. Ale po co? Nie ma na świecie człowieka, który w 2-4 lata nadrobiłby to wszystko. „Nawet ja” bym sobie z tym nie poradził… Skoro „ja” sobie nie poradzę, skoro nie mam konkretnego planu, pozostaję przy zwracaniu uwagi na istniejący problem, a nie narzekaniu, biadoleniu i wrzeszczeniu… Może to zbyt duża wiara w ludzi, ale nic innego w tym momencie do wyboru nie mam.

PS. Zaznaczę, że całkowicie zgadzam się za autorem i bardzo dobrze, że w cywilizowany sposób zwraca się uwagę na takie problemy, bo jeszcze gorsze jest zamiatanie pod dywan :) Liczy się tylko sposób w jaki jest to robione…

m.m.